Oglądanie seriali w samochodzie

Podróże to fenomenalna rzecz i nie znajdziemy zdaje się nikogo, kto twierdziłby coś innego. Zanim wszakże oddamy się letniemu lenistwu, w konkretne miejsce należy dojechać. Natomiast sama droga bywa wybitnie męcząca. Dlatego też bezwarunkowo należy się zaopatrzyć w zasób książek, a najlepiej dodatkowo w ulubioną muzykę i jakieś filmy czy seriale.

 

Naturalnie, o ile wybieramy się nad jezioro 150 km od miejsca zamieszkania, podróż można sobie urozmaicić zwykłą konwersacją z towarzyszem czy słuchaniem radia. Jadąc gdzieś 2-3 godziny raczej ciężko się będzie zanudzić. Piszę tu raczej o tych dłuższych podróżach. Abstrahując od tego, który środek lokomocji wytypujemy - czy będzie to auto czy też samolot - może się przydarzyć, że dotarcie do konkretnej destynacji pochłonie nam np. 20 godzin. Wówczas bez dwóch zdań należy znaleźć sobie dodatkowe przyjemności.

I w tym miejscu ze wsparciem przybywają przede wszystkim książki. Nie każdy człowiek może oddawać się lekturze w drodze, niektórym nie wyrabiają oczy (często np. wysychają w samolocie), zaś wielu innym po prostu robi się niedobrze. Szczęśliwie nie posiadam tego typu kłopotu, więc książka jest dla mojej osoby podstawowym wyposażeniem w toku wojaży wakacyjnych. Posiada 2 wartości - przede wszystkim powoduje, że czas przemija szybciej, zaś po drugie czytając w autokarze w mgnieniu oka dopada mnie senność i dzięki temu zdołam część drogi przespać.

Rzecz jasna we wszystkich przypadkach posiadam też przy sobie słuchawki i zasób płyt, jakie chcę wnikliwie przesłuchać. W końcu w drodze można się na utworach całkiem dobrze skoncentrować. Dlatego też nieraz w tego typu sytuacjach nadrabiam zaległości albumowe. Moim niedawnym odkryciem z kolei jest oglądanie w podróży seriali i filmów. Wydaje się to wyjątkowo przydatne podczas dalszych lotów samolotami. Na dłuższych odległościach samoloty w większości wypadków są przystosowane do jak najlepszego umilania turystom lotu. Monitory w zagłówkach wydają się obecnie nieomal codziennością. I wtedy warto sobie zapodać jakiś luźny sitcom i czas ucieka nadzwyczaj prędko.

Dziwią mnie zawsze ludzie - a widuję ich mnóstwo - którzy całą podróż nie robią praktycznie niczego. Ani książki, ani słuchawek na uszach, ani żadnej innej przyjemności. Siedzą i rozglądają się dookoła. Wyjazdy bywają ciężkie, lecz to również idealny czas, który jesteśmy w stanie dobrze wykorzystać. Nadrobić braki lekturowe czy dokładnie posłuchać muzy. Warto korzystać z tychże możliwości.