Czy potrafiłbym żyć bez smartfona?

smartfonikMoże Was zaskoczę, ale odpowiadam - zdecydowanie tak! Lubię elektronikę i nowinki technologiczne. Bardzo się cieszę, że żyję w XXI wieku, który daje mnóstwo możliwości, o czym zresztą pisałem. Ale smartfony zaczynają mnie trochę denerwować.

 

Oczywiście nie chodzi mi o kwestię ich użyteczności. Wynalazek sam w sobie jest doskonały. Jedno narzędzie, które zapewnia mi dostęp do prawie całej wiedzy i muzyki świata? Urządzenie, w którym mam GPS i wysokiej klasy aparat fotograficzny? A przy tym jeszcze dzwoni i pisze smsy? Jeszcze kilkanaście lat temu mogło się to wydawać zbyt piękne, by było możliwe. Tymczasem mam to wszystko i narzekam. Dlaczego?

Ano dlatego, że mam ostatnio poczucie, że smartfony zabijają naszą kulturę i zdolności interpersonalne. Szczególnie u młodych ludzi. Chodzą naokoło z nosami wścibionymi w smartfona i świata poza nim nie widzą. Coraz gorzej komunikują się bez pośrednictwa internetu. Wszystko wrzucają do sieci nie mając żadnego poczucia prywatności. To nie jest moim zdaniem dobry kierunek rozwoju.

Mam postulat – smartfony tylko od 18 roku życia! Ha, to dopiero science fiction... ;)

A już najgorzej, jak widzę mamy, które jadą w tramwaju z nosem w smartfonie. Dziecko coś do takiej mamy mówi, a ta je bezczelnie ignoruje, albo każe siedzieć cicho. Widok wbrew pozorom całkiem częsty. Krew mnie wtedy zalewa!

Uwielbiam możliwości, jakie daje mi mój smartfon. Ale tęsknię trochę za czasami, gdy trzeba było wykazać minimum inicjatywy, by znaleźć jakieś informacje lub porozmawiać z przyjacielem. Też tak macie?